Nowe logobannery_NPKAudycje Radia ŁódźKonkursyLokale dla kreatywnychcoworkingŁódź Kreuje InnowacjeTelewizja TOYATVP3

Dobre praktyki

Rozwijanie pasji
 Sądzę, że udało nam się podjąć kilka dobrych decyzji i dzięki temu możemy cieszyć się pewną wolnością, jaka jest udziałem osób prowadzących samemu działalność. Oczywiście, prowadzenie własnej firmy nie składa się z samych zalet, ale przynajmniej robimy to co kochamy, na naszych własnych warunkach. 
Wywiad z: Alicją Szeligowską, z Centrum Edukacji Artystycznej FERMENT.
Rozmawia: Agnieszka Furmańczyk (www.purpose.com.pl)

Jesteście prywatną placówką edukacyjną oferującą zajęcia muzyczne. Czy tego typu oferta jest w Łodzi potrzebna? Jakie jest zainteresowanie?

Zainteresowanie okazało się co najmniej tak duże, jak się spodziewaliśmy, więc najwyraźniej jest potrzebna. Oboje z mężem jesteśmy muzykami rozrywkowymi, którzy wiedzę i doświadczenie zdobywali w większości poza oficjalnym systemem edukacji muzycznej. Zaczęliśmy sobie wyobrażać, jak fajnie byłoby stworzyć placówkę, w której niepokorna młodzież, do jakiej kiedyś się zaliczaliśmy, mogłaby znaleźć odpowiedź na swoje artystyczne poszukiwania. Czyli nazywając rzecz po imieniu - szkołę, w której uczy się raczej jak grać Iron Maiden czy Pink Floyd niż Bacha. Doszła do tego refleksja, że osobom powyżej 25 roku życia (a często i wcześniej) oficjalny system szkół muzycznych zamyka drogę do edukacji. Obecnie (jako społeczeństwo) zaczynamy sobie zdawać sprawę, że wraz z rozpoczęciem pracy zarobkowej nie kończy się, a wręcz często zaczyna czas na rozwijanie swoich pasji. No i z tych marzeń wyłonił się Ferment.

 

Śpiew, gitary: elektryczna, akustyczna, klasyczna, basowa, perkusja, pianino i skrzypce. Dlaczego właśnie te instrumenty znalazły się w Waszej ofercie?

Część z nich - jak gitara klasyczna czy pianino - są instrumentami, na których ludzie uczą się grać dość powszechnie, więc wybór ten był raczej oczywisty. Perkusja, gitara elektryczna, basowa i wokal są niezbędne, żeby stworzyć przyzwoity zespół wykonujący muzykę rozrywkową, a do tego państwowe szkoły muzyczne, poza nielicznymi w skali ogólnopolskiej wyjątkami, nie przygotowują. Skrzypce pojawiły się, ponieważ jedna z nauczycielek śpiewu jest także skrzypaczką, jednak na razie nie było w tej sprawie wielu zaiteresowanych. Mieliśmy co prawda kilka telefonów, jednak od dorosłych osób, które nigdy wcześniej nie grały. Niestety, spośród chyba wszystkich instrumentów (a na pewno spośród wszystkich przez nas proponowanych) skrzypce akurat wymagają opanowania podstaw we wczesnym dzieciństwie, a umiejętności te potem ewentualnie po przerwie można rozwijać. Nie znam nauczyciela, który podejmowałby się uczyć skrzypków zaczynających w dorosłym wieku. Pewnie jest to możliwe, ale na pewno bardzo trudne. Tymczasem na pianino, gitarę, bas, śpiew czy perkusję przyjmujemy osoby w bardzo różnym wieku, a dorośli uczniowie niejednokrotnie robią szybsze postępy niż ich młodsi koledzy.

 

Większość zajęć w Fermencie dotyczy muzyki rozrywkowej. Czy to jest faktycznie Wasza domena? Jest to odpowiedź na brak tego typu edukacji muzycznej w Łodzi?

Część naszych nauczycieli to muzycy, którzy kształcą się lub kształcili w zakresie muzyki klasycznej i jeśli ktoś preferuje taki repertuar, to oczywiście w takim kierunku się rozwija. Zdarza się to jednak rzadko, większość trafiających do nas osób chce kształcić się pod kątem muzyki rozrywkowej. Oczywiście są aspekty np. teoretyczne, które są wspólne i których nie sposób pominąć. Nieporozumieniem jest jednak na przykład twierdzenie, że nie można uzyskać dobrej techniki wokalnej, bez opanowania choćby podstaw śpiewu klasycznego. Jest to opinia powtarzana przez wielu nauczycieli śpiewu, którzy... sami odebrali klasyczne wykształcenie i w takiej stylistyce wykonawczej się poruszają. Również gitara klasyczna i elektryczna - pomimo wielu podobieństw zwłaszcza na początkowym etapie, różnią się znacznie techniką gry. W szkołach muzycznych uczniowie perkusji przez lata ćwiczą grę na werblu, podczas gdy w Fermencie przechodzimy do wykorzystania całego zestawu perkusyjnego tak szybko, jak to tylko możliwe.

Wydaje mi się, że rzeczywiście brakowało w Łodzi wyspecjalizowanych placówek, których domeną byłaby po pierwsze muzyka, a po drugie muzyka rozrywkowa. Na szczęście w ostatnim czasie sytuacja na łódzkim rynku zaczyna się pod tym względem szybko zmienia.

 

Gdyby zgłosił się do Was ktoś, kto chciałby grać na instrumencie, którego nie ma w Waszej ofercie - jesteście w stanie jakoś pomóc?

Zawsze próbujemy w takich sytuacjach odesłać zainteresowanego do odpowiedniego nauczyciela lub szkoły. Odpowiedniego, to znaczy sprawdzonego i godnego polecenia.

 

Jakie trzeba mieć umiejętności, predyspozycje, by zapisać się do Fermentu?

Państwowe szkoły są od tego, żeby wyławiać jednostki o konkretnych uwarunkowaniach, a potem odpowiednio je kształtować. My do każdego podchodzimy indywidualnie. Jeśli ktoś ma marzenie, żeby nauczyć się śpiewać lub grać na jakimś instrumencie, to już ma odpowiednie predyspozycje. Kluczem jest raczej cel i ilość własnej pracy, którą jest ktoś gotów wykonać pomiędzy lekcjami. Są uczniowie, dla których poprzeczkę wyznacza umiejętność grania karkołomnych solówek, ale są też tacy, którzy podejmują naukę ze świadomością swoich deficytów, dla których szczytem marzeń jest wyjść na karaoke i nie fałszować. Czy jedni lub drudzy wkładają więcej pracy, czy mają z tego większą satysfakcję? Nie sądzę. Naszą rolą jest pomóc wyznaczać realne cele i sprawiać, aby droga do ich osiągnięcia była możliwie efektywna.

 

Jak i gdzie można usłyszeć koncerty Waszych uczniów i Wasze? Organizujecie występy?

Jak dotąd udało nam się zorganizować dwa takie koncerty. Okazały się one fantastyczną okazją do łączenia naszych uczniów w zespoły, których żywot niejednokrotnie nie ogranicza się wyłącznie do kilku prób. To z resztą wielka przyjemność jaką odkryliśmy z czasem - pomagać ludziom spotykać się i wspólnie tworzyć własną muzykę. Ostatni koncert odbył się 17go czerwca, uczniowie w wieku od siedmiu do ponad czterdziestu lat występowali w sumie przez trzy i pół godziny. Docelowo chcielibyśmy robić takie koncerty co pół roku. Jeśli chodzi o "grono pedagogiczne", to każdy z nas działa na muzycznej scenie, w bardzo różnorodnych stylistykach. Ostatnio zaczęliśmy nawet próby w kilkuosobowym, w większości "firmowym" składzie, więc myślę, że za jakiś czas będzie można efekty tej pracy usłyszeć.

 

Proszę opowiedzieć o początkach Fermentu. Założenie firmy było trudne? Jak pozyskiwaliście, klientów - uczniów? Co było największym wyzwaniem?

Największym wyzwaniem było chyba samo podjęcie decyzji o założeniu firmy, potem wystarczyło iść za ciosem. Nie ubiegaliśmy się o dofinansowanie na rozpoczęcie działalności gospodarczej, więc oczywiście trzeba było poświęcić sporo czasu i pieniędzy na to, żeby wszystko jakoś zaczęło się jakoś kręcić. Zaczynaliśmy w maleńkiej sali podnajmowanej od Stowarzyszenia Fabrykancka, oferując naukę gry na gitarze, pianinie i śpiewu. Jeśli chodzi o pozyskiwanie klientów, to słusznie założyliśmy, że większość ludzi szuka takich zajęć w internecie, skupiliśmy się więc na tym, żeby mogli tam znaleźć przystępną i czytelną ofertę. Po kilku miesiącach zdecydowaliśmy się przenieść do większego lokalu i poszerzyć ofertę o kolejne instrumenty. Sądzę, że udało nam się podjąć w międzyczasie kilka dobrych decyzji i dzięki temu możemy cieszyć się pewną wolnością, jaka jest udziałem osób prowadzących samemu działalność. Oczywiście, prowadzenie własnej firmy nie składa się z samych zalet, ale przynajmniej robimy to co kochamy, na naszych własnych warunkach.

 

Prowadzicie działalność w Łodzi - czy to jest właśnie to miejsce, w którym warto prowadzić firmę?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo jestem mocno w Łodzi zakorzeniona i nigdy nie wyobrażałam sobie szukać miejsca pracy gdzie indziej.