Nowe logobannery_NPKAudycje Radia ŁódźKonkursyLokale dla kreatywnychcoworkingŁódź Kreuje InnowacjeTelewizja TOYATVP3

Dobre praktyki

Książka artystyczna
 Łódź w ostatnim czasie bardzo pozytywnie się zmienia i szybko rozwija. Staramy się dotrzymać jej kroku i rozwijać się, jako firma, równie dobrze. To co dzieje się wokół bardzo nas mobilizuje. Można powiedzieć, że trochę utożsamiamy się z miastem. 
Wywiad z: Asią Gusztą i Maćkiem Blaźnikiem, właścicielami wydawnictwa „Ładne Halo”
Rozmawia: Maja Ruszkowska-Mazerant (www.purpose.com.pl)

Ładne Halo prowadzicie od roku, ale od niedawna swoje stałe miejsce macie w strefie Off Piotrkowska. Czy to Wasz świadomy wybór konkretnego miejsca i jeśli tak, dlaczego właśnie tego?

Maciek: Strefa OFF Piotrkowska to rzeczywiście miejsce dla nas idealne. Nie planowaliśmy go wprawdzie, bo byliśmy zbyt zajęci codzienną pracą i staniem mocno obiema nogami na ziemi, ale w pewnym momencie zaprowadził nas tutaj pewien ciąg przyczynowo-skutkowy. Kiedy przygotowywaliśmy do druku naszą trzecią książkę dla dzieci „O psie, który szukał”, wiedzieliśmy, że kolejnego nakładu nie zmieścimy już w mieszkaniu. Zaczęliśmy więc szukać miejsca do wynajęcia na małe biuro z wielkim regałem. Odwiedziliśmy kilka adresów, zapoznaliśmy się z cenami. Projekt Off Piotrkowska już wtedy działał i część fabryki była udostępniona młodym kreatywnym, więc postanowiliśmy zapoznać się i z tą ofertą.

Okazało się, że projekt finansowo i organizacyjnie wychodzi naprzeciw właśnie takim przedsięwzięciom jak nasze i że dokładając odrobinę do naszego wstępnie założonego na ten cel budżetu, zyskujemy miejsce genialne. Zamiast zaszywać się z naszymi książkami w małym biurze na poddaszu kamienicy lub na jedenastym piętrze biurowca, wciśnięci między biuro komornicze a dystrybutora anten, otrzymaliśmy przestrzeń kreatywną i możliwość jej aktywnego współtworzenia. Na dodatek w samym centrum miasta.

Asia: To nie tylko bardzo klimatyczne i bardzo łódzkie miejsce, to przede wszystkim ciekawi ludzie, nawzajem inspirujący się do działania. To, że gospodarz fabryki – firma OPG – dał najemcom tak dużą możliwość decydowania o kształcie projektu, nadaje temu miejscu niezwykłą, pozytywną energię, z której myślę wszyscy czerpiemy. Dużo jeszcze pracy przed nami, ale potencjał Off Piotrkowskiej jest potężny i jesteśmy pewni, że wpłynie na nasz szybszy rozwój. Myślę, że wprowadzając się tu, podjęliśmy najsłuszniejszą decyzję z możliwych.

Wasza oferta skierowana jest przede wszystkim do dzieci – dlaczego nastawiacie się na młodego czytelnika?

Maciek: Ponieważ tak na prawdę nigdy nie wyrośliśmy z książek dla dzieci i sami jesteśmy takimi młodymi (duchem) czytelnikami, a przede wszystkim „oglądaczami” pięknie ilustrowanych publikacji. Książka ilustrowana jest naszą pasją. Począwszy od książek z naszego dzieciństwa, klasycznych i rozbudzających wyobraźnię, na współczesnych, coraz lepiej zaprojektowanych i oryginalniejszych, skończywszy. Kolekcję starych książek, wyszperanych ze strychu i w łódzkich antykwariatów, od kilku lat publikowałem na blogu Tralaloskop.blogspot.com. Ilustracja współczesna była tymczasem nie tylko pasją, ale i głównym tematem moich studiów w Wyższej Szkole Sztuki i Projektowania w Łodzi. W czasie studiów moje ulubione zajęcia, pod kierunkiem pani Joanny Wiszniewskiej-Domańskiej, dotyczyły książki artystycznej. To tam postanowiłem, że w przyszłości chcę wydawać ilustrowane książki dla dzieci. W dużej części dla dzieci takich jakimi sami jesteśmy. Kolejny projekt planujemy jednak skierować także do odbiorcy dorosłego – amatora nietypowych publikacji, bardziej związanych z komiksem czy książką artystyczną.

Jakimi czytelnikami są łódzkie dzieciaki?

Asia: Nie rozróżniamy dzieciaków na łódzkie i pozałódzkie, bo nasze wydawnictwo ma zasięg ogólnokrajowy, a sprzedaż odbywa się głównie przez Internet i hurtownie. Odbiorcami naszych trzech pierwszych książek są dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoprzedszkolnym. Zauważyliśmy, że dzieci obecnie wiedzą i rozumieją znacznie więcej o świecie niż kiedyś, mają na jego temat swoje spostrzeżenia. Są też bardziej wymagające. Lubią interakcję – lubią książkę dopowiadać, trochę same odkrywać. Dzieci potrzebują poza tym dużo uwagi i troski ze strony rodziców, a książka i wspólna lektura są doskonałą okazją do takich chwil, które jednocześnie bardzo zbliżają.

Życie toczy się teraz szybciej – dotyczy to też życia dzieci, po brzegi nieraz wypełnionego zajęciami organizowanymi poza domem. Książka sprawdza się na przykład wieczorem, przed snem, kiedy nikomu się już nigdzie nie spieszy. Często dzieci lubią wtedy wracać do tych samych ulubionych książek, opowiadać je jeszcze raz wspólnie z rodzicami. Przynajmniej takie dochodzą nas słuchy, co bardzo nas cieszy.

Wydaliście trzy książki, które nie są o bohaterach znanych dzieciom z telewizji. Zadam więc trudne pytanie – czy warto zajmować się takimi projektami, czy jest zapotrzebowanie na „ładne” książki?

Maciek: Naszym zdaniem ładne książki są niesamowicie potrzebne i to jest niezależne od obecnej, niełatwej sytuacji rynku książki. Ich wartość jest nieoceniona: integrują, rozwijają wyobraźnię, kształtują indywidualność i późniejsze gusta, niejednokrotnie pokazują, że o ważnych rzeczach można opowiadać w sposób niebanalny. O tym natomiast, czy jest na nie wymierne zapotrzebowanie, decydujemy przede wszystkim my sami – rodzice, nauczyciele, klienci księgarni i bibliotek.

To prawda, że aktualnie książka nie jest towarem łatwym, ale trzeba przyznać, że ta sytuacja zmienia się na lepsze. Powstaje coraz więcej modnych księgarniokawiarni, klubów dla maluchów, blogów i publikacji poświęconych książkom dla dzieci, gdzie promuje się ładną i mądrą książkę. Wielu rodziców selekcjonuje już książki dla swoich dzieci i dba, żeby miały one dostęp do tych wartościowych i oryginalnych. Na pewno ma tu też znaczenie sytuacja ekonomiczna Polaków i jej stopniowa poprawa.

W planach wakacyjnych macie letnisko. Warsztaty i dogoterapia to kolejny krok poszerzający Waszą ofertę. Skąd taki pomysł?

Asia: Nowe perspektywy i nowe pomysły na działalność to przede wszystkim zasługa Off Piotrkowskiej. Jeśli dysponuje się tak fajnym miejscem jak nasza nowa pracownia, szkoda byłoby nie wykorzystać tego potencjału. Kiedy szukaliśmy biura, mieliśmy początkowo w planach jedynie miejsce do pracy i magazyn książek. Kiedy znaleźliśmy się w naszym nowym, 28-metrowym lokalu, z wielkim fabrycznym oknem i świetnymi inicjatywami dookoła, zrozumieliśmy, że to czas i miejsce na dobre pomysły. Zaczęliśmy od organizacji małej czytelni książek dla dzieci. Mimo że prezentujemy w niej ofertę naszej konkurencji, nie mogliśmy się powstrzymać, żeby nie podzielić się ulubionymi książkami z naszymi gośćmi. Chcemy, żeby nasza pracownia była miejscem, w którym piękna książka ilustrowana króluje i inspiruje.

Co do letniska, to jest to może trochę zbyt wielkie słowo. Idąc w ślad za naszymi sąsiadami z Off Piotrkowskiej, postanowiliśmy przygotować także kilka propozycji dla dzieci na wakacyjne weekendy. Jesteśmy stosunkowo nowi na łódzkiej mapie kulturalnej i będzie to dobra okazja, żeby przyzwyczaić łodzian do naszej obecności i przyszłych inicjatyw, jakie będziemy podejmować w pracowni.

Maciek: Różnego rodzaju warsztaty, atrakcje i spotkania z dziećmi to już nieodłączna część pracy wydawcy. Wymógł to rynek, który pokazuje, że klienta trzeba przyciągać. Książka to już nie tylko książka, ale cały panel wydarzeń, inspiracja do podejmowania najróżniejszych tematów. Przykładem jest nasza ostatnia produkcja „O psie, który szukał”. Do patronatu zaprosiliśmy zgierską Fundację Naturalnej Przyjaźni „Psie Serce”, z którą współpracujemy w zakresie bibliodogoterapii. Przy okazji promocji książki organizowaliśmy też między innymi zbiórkę karmy dla schroniska czy spotkanie z psim psychologiem. Były też warsztaty plastyczne z udziałem tekturowego jamnika oraz projektowanie psich bud. Wszystkie te zajęcia świetnie się jak do tej pory udają. Z jednej strony umożliwiają nam kontakt z dziećmi, a z drugiej strony nieraz zachęcają rodziców do zakupów naszych książek.

Jesteście dwuosobowym zespołem, prowadzicie firmę od niedawna – jak to jest być młodym przedsiębiorcą w sektorze kreatywnym?

Maciek: Obecnie żeby sobie poradzić w sektorze kreatywnym, trzeba w biznes włożyć dużo pracy, pasji, ale i sprytu. Osiągnięcie jako takiej stabilizacji wymaga elastyczności. W naszym przypadku wydawnictwo działa jednocześnie jako studio graficzne i póki co funkcjonuje głównie dzięki współpracy ze stałymi klientami z branży reklamowej, edukacyjnej czy architektonicznej. Dzielimy się obowiązkami i na ten moment Asia zajmuje się sprawami wydawnictwa – promocją i sprzedażą książek, a ja pracuję z klientem zewnętrznym.

Dzięki nowej pracowni w Off Piotrkowskiej otwierają sie przed nami też dodatkowe możliwości związane z organizacją warsztatów czy otwarciem księgarni lub sklepiku, z których chcemy skorzystać. Działamy więc kilkutorowo, licząc, że z czasem utrwalimy pozycję naszego wydawnictwa na rynku na tyle mocno, żeby realizować wyłącznie nasze plany książkowe. Niezależnie od tego, czy nam się to uda, satysfakcja ze zrealizowanych jak dotąd projektów jest ogromna. Własny biznes motywuje do działania, rozwoju, a im więcej się pracuje, tym więcej perspektyw – i to jest na pewno największym plusem.

Pracujecie w Łodzi. Jaki jest Wasz stosunek do tego miasta?

Asia: Łódź w ostatnim czasie bardzo pozytywnie się zmienia i szybko rozwija. Staramy się dotrzymać jej kroku i rozwijać się jako firma równie dobrze. To, co dzieje się wokół, bardzo nas mobilizuje. Można powiedzieć, że trochę utożsamiamy się z miastem. My także mamy nieco kompleksów na tle niezależnych wydawnictw warszawskich czy krakowskich, które działają już od kilku dobrych lat i mają bardziej ugruntowaną pozycję – mimo to staramy się podążać swoją autorską drogą. Podobnie jak miasto my też chcemy być kojarzeni z dobrym designem, kreatywnością, nowoczesnością, a jednocześnie nawiązywać do dobrych tradycji. Nasza pierwsza książka była nowatorska, bardzo digitalna, druga powstała z kawałków materiałów, nici i papieru zszytych i sklejonych ze sobą. Myślę, że to dobrze oddaje naszą „łódzkość”.